Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
16 grudnia "Rodzina"


16 grudnia "Rodzina"

Gomen, dawno nie było notki.
Brak weny, nauka i takie tam.
I nic.
Wszystko się zmieniło.
Wszystko.
Notka jakaś pogodna (cisza przed burzą uczuć) w przeciwieństwie do mnie.
***
Podeszła do okna i wyjrzała na księżyc w pełni, unoszący się niczym kryształowa kula nad krawędzią
ciemnego, sosnowego lasu. W Avonlea wszyscy już spali - ciocia Jana i wujek Alek chrapali wygodnie w
dębowym łóżku, Felicja i Cecylka na facjatce; ciocia Hetty i Oliwia w mrocznych czeluściach domu, Jasper
drzemał spokojnie w swym schludnym, kawalerskim dworku. A Sara wreszcie zrozumiała, że oni wszyscy w
jakiś tajemniczy sposób tworzyli jej rodzinę.
L.M Montgomery "Sara w Avonlea: Rodowa tajemnica"

***
Wcale nie chciała iść na tą Wigilię. Miała za sobą trudny tydzień, pełen testów i nienajlepszych ocen.
Zastanawiała się wiele razy nad sensem tego wszystkiego. Miała wątpliwości nad sensem bycia harcerką, skoro nie umiała sobie nawet poradzić z własnym życiem. Ponieważ jednak z jej funkcją wiązały sie obowiązki, poszła. Jak co roku odbywało się to w małej salce przy kościele, niedaleko ich harcówki. Każdy przynosił ze sobą coś do zjedzenia i jakiś mały prezent, którymi się wymieniano. Rin udało się z trudem namówić panią kucharkę z domu dziecka by pozwoliła jej upiec pierniczki. Oczywiście, wybaczono by jej brak potrawy ze względu na sytuację, ale ona nie chciała czuć się gorsza. Nie spała całą noc ucząc się i szykując prezent na przemian. Wykonała naszyjnik z koralików. To było jedyne czego nauczyła się w tym sierocincu, a do tego mimo braku zdolności manualnych wychodziło jej nieźle. Pokazała jej to kiedyś Ida i bardzo sobie ceniła tą umiejętność, gdyż Iga była dla niej kimś niezwykle ważnym, kimś na kształt jedynej przyjaciółki jaką miała do czasu poznania Renny. Teraz znowu poczuła ból, ściskając kolorowy pakunek ownięty w papier. Straciła je obie. Ida, która zawsze miała więcej szczęścia, odeszła do rodzinnego domu dziecka, a później podobno została adoptowana przez jakąś całkiem bogatą bezdzietną parę. Wysłała jej może dwa listy i wszystko się skończyło. Zaczęła nowe życie. Z Laurą pokłóciła się przecież tydzień temu, a przyjaciółka nie odezwała się od tamtego czasu. Weszła przez żelazną bramę na teren kościoła i skierowała się do ciężkich drewnianych drzwii wiodących do podziemnych salek. Zdziwiła się, nie widząc nikogo.Czyżby była spóźniona? Jednak w korytarzu dostrzegła jakieś dwie przedstawicielki innej z drużyn tworzących hufiec. Wyglądało na to, że nigdy tu nie były. Chciała zaoferować pomoc, ale nie zdobyła się na to. Minęła ja, licząc, że pójdą za nią i nie pomyliła się. Ostatnie drzwii na lewo, ona też dawno tu nie była. Kiedyś mieli tu jakąś zbiórkę. Otworzyła drzwii i powoli weszła do środka.
Pusta sala zmieniła się ogromnie. Powieszono kolorowe dekoracje z bibuły, choinki i gałązki świerków. Świątecznych zapach, będący mieszaniną woni igliwia, potraw i wosku świeczek roznosił się w całym pomieszczeniu. U niej na Wigili nigdy nie było tak...Czy inni mają coś takiego w domu co roku?
Większość miejsca zajmowały stoły przykryte tanimi plastikowymi obrusami. Aż uginały się od jedzenia, a
przybywające harcerki wciąż donosiły nowe. Drużynowe i hufcowa zajmowały się rozstawianiem ich na
stołach. Wyjeła blaszkę pierniczków i podeszła do nich.
-Rin!-Malwina rzuciła się jej na szyję z szerokim uśmiechem.
-Cześć. Uważaj bo zgnieciesz moje pierniczki...
-Pierniczki! Palce lizać!-dziewczyna wydawała się podekscytowana.
-Gdzie moje dziewczyny?-zapytała lakonicznie.
-Posłaliśmy te starsze po krzesła.
-Dużo ich?
-Nieźle. Nasza hufcowa jest pod wrażeniem. I większość mam mundury.
Dziewczyna uśmiechnęła się po raz pierwszy tego wieczoru. Chociaż pewnie nie ma co liczyć na obecność obrażonej Małej. Znowu zasmuciła się.
-Coś się stało, Rin?
-Nie.
W tej samej chwili drzwii otworzyły się z trzaskiem i weszły "Dmuchawce" niosąc krzesła.
W tłumie harcerek zdołała dostrzec Teresę, Filippę, Amaretto, Marię, Kaję, której rudych włosów nie dało
się przeoczyć oraz Weronikę. Za to nie było śladu Kat. Nim rozważyła czy podejść do nich one podeszły do niej. Po chwili do grupy dołączyła jeszcze Lidia, która podobno pomagała jeszcze przy dekoracjach.
-Cześć, dziewczyny!-przwitała je pogodnie Malwina-Gdzie m....Karolina?
Rin rzuciła jej ostrzegawcze spojrzenie. Tylko ona z "Dmuchawców" wiedziała o pokrewieństwie tych dwóch. Zastanawiała się czy teraz wszystko się nie wyda. Przecież był tu cały żeńskich ZHR ich miasta i na pewno część doskonale o tym wiedziała.
-Tam, pomaga rozkładać cukierki.
-Możemy jeść?-wtrąciła Amaretto.
-Jeszcze nie!-fuknęła Teresa.-Ty jak zwykle swoje.
-Co z Danką,Kat, Milą i Polly?-zastanawiała się Kaja przezornie nie wymieniwszy nawet imienie Dominiki.
-Danusia mówiła, że zawsze jeździ na święta do rodziny w Zakopanem. Pewnie już wyjechała.
Ciągle dochodzili nowi ludzie, więc nikt już nie reagowała na odgłos otwierania drzwii. Jednak gdy zaraz potem usłyszano stukot obcasów na kamiennej podłodze wszyscy obrócili się.
Rin rozpoznała natychmiast mamę Polly. Zwracała na siebie uwagę każdym swoim gestem. Jej niepozorna córka trzymała się na uboczu.
Resa pociągnęła ją i Filipę za rękę w kierunku kobiety.
-Dzień dobry. Cześć, Polly.-powiedziała głośno, a one się dołączyły.
-Ah, to tutaj...Strasznie trudna być ta droga tutaj.-odezwała się pani Brzeźnicka z charakterystycznym amerykańskim akcentem, który pewnie uniemożliwiał jej nawet wypowiedzenie wlasnego nazwiska.-Wiglia
to taka ładna polska tradycja! U nas jest inaczej.
Rin przytaknęła z grzeczności. Marzyła by ta dziwna kobieta zniknęła. Chyba podobną opinię miała jej własna córka.
-O...Kiedy by..jest koniec tego?-kontynowała łamanym polskim Jane.
-Zadzwonię mamo.-powiedziała stanowczo Polly.
-Ok.-i wyszła ze stukotem obcasów.
Policzki pół-amerykanki były czerwone jak buraki. Wszyscy powoli przestawali się patrzeć i wracali do przerwanych zajęć.
***
-Na początek naszej dzisiejszej Wigili, zanim zasiądziemy do stołu, przeczytamy fragment pisma świętego.-zaczęła hufcowa-I zaśpiewamy jedną kolendę. Później jeszcze podzielimy się opłatkiem, bo to najważniejsza część dzisiejszego święta.
Ciemnowłosa dziewczyna z innej drużyny, Jagoda, wstała i donośnym głosem zaczęła czytać fragment o
narodzeniu Jezusa. Słuchali jak zaczarowani. Czerwonowłosa patrzyła na płomień świecy stojącej przed nią na stole. Od zawsze uwielbiała ogień. W jego świetle widziała twarze swoich "Dmuchawców". Gdy Jagoda umilkła, rozbrzmiały gitary. Wszyscy zaczęli śpiewać piosenkę o narodzeniu Boga na ziemii. Potem puszczono w obieg opłatki, by każdy mógł wziąć kawałek i zaczęły się życzenia. Do Rin podchodzili wszyscy. Nie mogła uwierzyć w to jaka jest z tego powodu szczęśliwa.
-Powodzenia z "Duchawcami", drużynowo.-powiedziała ciepło jej hufcowa obejmując ją.
To była jej rodzina. Nigdy nie czuła tego wyraźniej niż teraz. Nawet tym, za którymi nie przepadała pobiegła złożyć życzenia. Patrząc jaka jest ożywiona można się było dziwić gdzie zniknęła smunta, zamknięta w sobie dziewczyna, nie umiejąca wyrażać swoich uczuć. Jej życzenia choć proste, były bardzo serdeczne i szczere.
"Tak się cieszę, że przyszłam..."-rozmyślała.
Gdy nikomu nie zostal już ani kawałek białego opłatka, zasiedli do jedzenia. Najbardziej cieszyła się chyba Amaretto, która natychmiast rzuciła się na wszelkie ciasta i ciasteczka. Trzeba było przyznać, że harcerki (lub ich rodzice) wykazali się zdolnościami kulinarnymi. Mieli przygotowany nawet prawdziwy barszcz, który smakował zupełnie inaczej od tych z proszku czy kartonu.
-Oto co jest najlepsze w świętach.-powiedziała z pełną buzią Amaretto.
-Poza prezentami.-zaprzeczyła Kaja.
-Ja lubię atmosferę.-odezwała się Teresa.
-Tradycje są fajne!-oświadczyła Polly.
-Nie lubię jak moja rodzina przychodzi...-westchnęła ciężko Filippa.
-Dobre te pierogi.-zauważyła zupełnie nie na temat Amaretto.
-Dla ciebie wszystko jest dobre.
-Moja babcia to dopiero robiła pierogii.-powiedziała z bólem Teresa, która nie tknęła ani jednego.
Rin chciała ją o coś zapytać, ale przerwał jej radosny okrzyk:
-Zróbmy konkurs kto zje więcej!
-I tak wygrasz, Amaretto.
-Kto wie? Ja w to wchodzę.-odezwała się Karolina.
-Dobra, nie będę gorsza.-uznała Filippa.
-I ja!-Kaja odniosła się do tego planu ze zwykłym entuzjazmem.
-Będę sędziować.-zgodziła się Teresa.
Czerwonowłosa śmiała się wraz z nimi, a jednocześnie rozejrzała się dookoła za Weroniką.
Maria, która wcześniej rozmawiała z koleżanką z byłej drużyny, pojawiła się przy nich z talerzem pełnym skórek od mandarynek.
-Co robicie, wariatki?-zapytała.
-Konkurs.-odpowiedziała Resa, podczas gdy uczestniczki wkładały pierogi na
talerz.-Okej...3...2...1...START.
Amaretto jako pierwsza skończyła pierwszego, dopingowana głośno przez Polly. Maria postanowiła
wspierać Kaję, która póki co była ostatnia.
Rin wstała i ruszyła na poszukiwanie Weroniki. Ostatnio ona i Kat zachowywały się jakoś inaczej.
Znalazła ją na korytarzu pogrążoną w cichej rozmowie z przyboczną "Bieszczad" Beatą. Obie spojrzały na nią jakby popełniła jakiś ciężki grzech zjawiając się tu. Dotknięta wróciła do środka, obiecując sobie w duchu pogadać trochę z Werką.
Gdy wróciła zawody nadal trwały. Prowadziła wytrwała Karolina, która podobno pałaszowała już 10.
-Już nie mogę...-zachichotała Filppa.
Skupiona Amaretto starała się prześcignąć koleżankę.
-Ej, to jest na czas, czy aż umrą?-zapytała ostrożnie Rin.
-Nie zastanawiałam się nad tym.-odparła z szatańskim uśmiechem.-Dobra, macie jeszcze 5 min i wtedy stop.
Do ich stołu podeszła Lidia wraz z Malwiną.
-Co wy robicie?-zapytała Malwa
-Zakład, kto zje więcej pierogów.-cierpliwie wyjaśniła Karo nie patrząc na siostrę i wkładając do ust kolejny kawałek.
-Nie pochorujecie się?-zdziwiła się gotka.
Konkurs wywołał spore poruszenie, aż w końcu rozzłoszczona hufcowa kazała im przestać. Ostatecznie Karolina i Amaretto zremisowały zjadając 25 pierogów.
-Nigdy więcej...-jęknęła Filippa. Kaja uśmiechnęła się lekko.
-A co będzie nagrodą?-zastanowiła się Resa.
-Pierogi.-zaproponowała Rin, ale wszystkie cztery dziewczyny wydały dźwięk świadczący, że to zły pomysł.
***
-Nie wiem co robić...-zaczęła Weronika ze łzami w oczach.
-No ale co się stało, mów!
-Oh...Spotkałam go kiedyś w mieście i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Oczywiście, powiedziałam Kat, bo wtedy jeszcze myślałam, że jest moją przyjaciółką. No i okazało się, że on jest jej sąsiadem. I ona specjlanie zaczęła z nim flirtować, bo wiedziała, że mi się on podoba. Ja jej powiedziałam jeszcze raz, że mi bardzo na nim zależy, a ona umówiła się z nim na randkę. Moja kuzynka mi powiedziała.
-Oh!-zareagowała Beata.
-No i ona nic mi nie powiedziała, ale przykro mi było, więc zrozumiała, że wiem. Tłumaczyła, że to niby nic takiego, ale ja nic nie mówiłam, więc ona poszła z nim jeszcze raz. I dalej udawała, że nic i tylko przyjaźń. I co? Kuzynka dzwoniła dziś, że całowali się przed blokiem...Zrobiła to specjalnie...
-O boże...Ale z niej chamówa. Nie spodziewałam się takich rzeczy po Kat.-objęła Weronikę.
Rozmowę przerwało otwarcie drzwii od sali.
-Już koniec?-zapytała Beat jednej ze swoich harcerek.
-Nie, ja muszę iść wcześniej, ale już zaczynają sprzątać.
-Chodź, pomożmy im.
-Nie mam siły.
-To ja pójdę.-przyboczna wstała i zniknęła w sali.
Weronika otarła łzy.
***
Wracając wysłała dwa sms-y o takiej samej treści. "Przepraszam, wesołych świąt!" I tylko tyle.
Pierwszy numer należał do Renny. Drugi do Małej.
Nic nie było w stanie popsuć jej szczęścia. Miała rodzinę. Byli nią harcerze, były nią "Dmuchawce".
Uśmiechała się do świata nawet w swoim szarym, pustym pokoju, w Domu Dziecka. Nie czuła się już sierotą. Miała ich. Zawsze mogła liczyć na ich pomoc.
Telefon zamigotał.
"Wesołych świat, przyjaciółko. Renny"
Wiedziała, że czeka ją jeszcze wiele zwątpień i kłopotów.
Wiedziała, że pokłóci się z nimi jeszcze nie raz.
Wiedziała, że ani oni ani ona nie są idealni.
Ale wiedziała też, że najważniejsze jest to, że są razem.
***
Happy birthday 10!


dmuchawce 23/11/2009 20:53:33 [Powrót] Komentuj



U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 3/04/2010 19:27:04
| brak www IP: 79.191.114.96

U mnie nowa, pozdrawiam.
Melissa. 20/03/2010 18:32:26
| brak www IP: 83.23.11.250

U mnie nowa notka,
pozdrawiam.
Melissa. 7/03/2010 19:30:35
| http://przelotne-marzenia.blog4u.pl IP: zalogowany

U mnie nowa notka, pozdrawiam. ;]
Melissa. 22/02/2010 20:16:34
| brak www IP: 83.26.107.245

U mnie nowa. ;]
Melissa. 6/02/2010 19:36:37
| brak www IP: 83.22.55.145

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 23/01/2010 17:00:47
| brak www IP: 83.23.183.248

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 9/01/2010 18:44:50
| brak www IP: 79.184.88.1

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 2/01/2010 18:39:16
| brak www IP: 79.184.83.144

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 26/12/2009 20:26:13
| brak www IP: 79.186.34.58

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 19/12/2009 18:06:27
| brak www IP: 83.23.29.153


Podstrona: *1* / 2






| Html by Enchantress |

Księga gości
Wpisz się
Obejrzyj

Jesteś 4588 osobą na tym blogu


Czarny Bez
Czarny Bez (część I)
Czarny Bez (część II)
Czytam
Enchantress
Diferente Mundio
Yaoi by Karmel
Yaoi by Carax
Dmuchawce
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III
Rozdział IV
Bohaterowie
Rozdział V
Bohaterowie II
Rozdział VI
Moje
Moje Yaoi
Pola Maków
Photoblog
Another World



^Dodaj mnie do ulubionych
^Archwium
^O mnie



<